© 2017 Izabela Marcinkiewicz UMaktkpTURBXy84YTU0MDhkYWFkMmFkYmFkNjJjZDkwNWI2ZWNmNTMzYS5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww

tekst w POLITYCE nr 8/2017

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

POLITYKA 8.2017

- Kobieta ma ładnie wyglądać, uśmiechać się, przytakiwać. Czasami może podyskutować na jakiś poboczny temat. Są oczywiście mężowie, którzy potrafią chwalić swoje żony, a nawet przyznać się, że są w czymś lepsze. Przykładem może być Barack Obama, który nie wstydzi się opowiadać, że był czas, gdy jego żona zarabiała więcej niż on. W polskiej polityce nie spotkałam się z czymś takim. Mężczyzna dominuje.

tekst z Polityki
Po wypadku samochodowym cierpi na niedowład lewej dłoni. Z tej strony ciała ma przeczulicę: czuje ból nieadekwatny do bodźca. Dlatego, a nie z powodu kokieterii o jaką podejrzewały ją tabloidy chodziła na rozprawy rozwodowe z odkrytym ramieniem. Z tego też powodu, a nie z przypisywanego jej lenistwa, czy chęci żerowania na byłym mężu nie może znaleźć pracy. I podczas wykonywania prostych czynności typu ubieranie czy mycie musi korzystać z pomocy opiekunki.
– Nie wiedziałam, że wiążąc się z byłym politykiem zamienię się w twór medialny – mówi tuż po opublikowaniu w internecie swojej biografii Zmiana. Wbrew zapowiedziom portali plotkarskich historia małżeństwa z byłym premierem to ledwie 10 procent wspomnień. Większość to historia porzucenia w dzieciństwie, pierwszych lat życia w szpitalu, kilku operacji zdeformowanej stopy, adopcji, emigracji i skomplikowanych relacji z adopcyjnymi rodzicami. Mówi: napisałam prawdę, chociaż przez siedem lat żyłam ze specjalistą od budowania wizerunku. Jeszcze zanim się poznali Kazimierz Marcinkiewicz, starszy od niej o 22 lata były premier w rządzie PiS sprawnie wykorzystywał media do zbudowania obrazu polityka z ludzką twarzą… Dawał się sfotografować podczas prasowania koszul, używał młodzieżowego języka („yes, yes, yes” po negocjacjach na temat budżetu, „cieniasy” na gabinet cieni), prowadził blog. Kiedy zostali parą był poza polityką, pracował w (Gdzie??) ona była analitykiem w banku. Mimo to podarował jej wywiad rzekę, aby go lepiej poznała. Poprosił, żeby pojechała z nim na nagranie do studia telewizyjnego w (gdzie?) Nie miała pojęcia, że kiedy wyznawał jej miłość kamera nie była wyłączona. – Decyzję o tym że będziemy razem podjęliśmy, kiedy Kazimierz wysłał pozew o rozwód. Mimo to, kiedy zaczęliśmy podróżować do kraju pojawiały się sugestie, żebyśmy w celach wizerunkowych robili to oddzielnie – wspomina. Mimo to informacje o związku wyciekły. Izabela natychmiast – mimo, że to Kazimierz o nią zabiegał a nie odwrotnie – zaczęła być opisywana w tabloidach jako kochanka, która rozbija małżeństwa. – Wtedy jednak Kazimierz przejął stery – przyznaje. – Zapytał, które nasze zdjęcie wysłać prasie, bo wtedy będzie po sprawie. Udzielił pierwszego wywiadu dla wydawanego w Londynie polskiego tygodnika Cooltura. Mówił o mnie: „Jest wspaniałą, niezależną, ambitną, młodą osobą”. Po ślubie zgodził się na dwa wywiady w kolorowej prasie. Wszystkie wypowiedzi, również moje dokładnie autoryzował. Wiem, że to stała praktyka u innych polityków, którzy często żyjąc w wypalonych albo pozorowanych małżeństwach dbają o pozory. A żony przywykły, albo jest im wszystko jedno.
Dokładnie czytał i poprawiał również wpisy na jej blogu. Wymógł aby z rozmowy z tygodnikiem Polityka wykreśliła (w kontekście rozwodu i poprzedniego związku) zdanie: Nie ponoszę odpowiedzialności za przeszłość mojego męża. Z drugiej strony, na wręczenie orderu Legii Honorowej zamiast z nią – jako z osobą towarzyszącą – pojechał z synami. Nie pasowała do wizerunku męża stanu. A kiedy zaczęła rozkręcać biznes – wprowadzała na rynek nową markę kosmetyków – niepokoił się, że firmuje to jego nazwiskiem. W tym samym czasie stracił pracę w (gdzie?) Izabela: – W Vivie, na początku naszego związku mówił, że zrobiłam karierę i zarabiam więcej niż minister w Polsce. Teraz wydawał się niezadowolony, że zarabiam jak mówił dużo jak na warunki polskie: 1.200 złotych za dzień pracy, trzy razy w tygodniu. Myślę, że również z tego powodu nasze małżeństwo zaczęło się sypać.
Kiedy wyprowadził się z ich wspólnego mieszkania media cytowały jego wypowiedź o „wykopaniu” jej z domu. Izabela: – Nie protestował, chociaż kiedy brukowce nazywały go Maxi Kazem natychmiast dzwonił ze sprostowaniem.
Nie protestował również kiedy pojawiły się sugestie, że aby go zatrzymać sfingowała wypadek samochodowy, nie występował na drogę prawną kiedy fotoreporterzy łapali go podczas odwiedzin w szpitalu. Kiedy media naciskały na rozmowę na temat rozpadu jego związku użył frazy rzecznika PiSu (Przepraszamy za Marcinkiewcza): Przepraszam za Isabel. Po rozwodzie i informacjach na temat jej biografii umieścił na swojej stronie FB i powtórzył min. w wywiadzie z Robertem Mazurkiem, „od siedmiu lat ona nie pracuje, jest na moim utrzymaniu, zaopiekowałem się nią po wypadku”. I: „gówno mnie to obchodzi”. Książka Izabeli Olchowicz Marcinkiewicz – dzięki której jak przyznaje oprócz pokazania prawdy o sobie również chce zarobić na utrzymanie – kończy się zdaniem: „Oczarował a nawet zaczarował mnie. Dziękuję mu za wspólne chwile”.
www.izabelaolchowiczmarcinkiewicz.pl, Amazon, Allegro, legimi, pl, empik.com

UMaktkpTURBXy84YTU0MDhkYWFkMmFkYmFkNjJjZDkwNWI2ZWNmNTMzYS5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany.

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×