© 2016 Izabela Marcinkiewicz 2016-04-15 01.09.31

wyznania grafomanki

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

2016-04-15 01.09.31

 

Plusy I minusy bycia niezrozumianym?

 

Ktoś komentuje, że nie umiem pisać. Kpi ze mnie, a nawet drwi. Ma prawo, zgodnie z obowiązującą wolnością słowa mówionego i pisanego.

A myślicie, na poważnie, że to takie łatwe, zwłaszcza, gdy się tyle lat mieszkało zagranicą?

Może  ‘brakuje mi czasem języka w gębie’. Nie mam problemu z angielskim, a mam z językiem polskim. Od wielu lat nie pisałam po polsku. Teraz ćwiczę pisanie(czytaj: powolne klikanie) z lepszym, lub gorszym skutkiem. Ale do odważnych świat należy. A ja zawsze „biorę byka za rogi”, unikam łatwizny. I przyznaję:

Tak, mam problemy ze składnią polską. Nie mam tych problemów ze składnią angielska, na pewno ze względu na fakt , że tam studiowałam, pracowałam i dużo pisałam.

Niemniej zauważyłam u siebie poprawę, bo w mowie wtrącam mniej słówek zaczerpniętych z angielskiego, jednak często robię przystanki (stops), żeby użyć właściwego słowa  po polsku. Taki ‘lucky dip’ (chybił trafił).

Ja rozumiem, ze niektórzy mogą czytać to ze zgroza. Myślę, że zrozumie ten, który za granica spędził wiele lat, posługując się językiem kraju swojego pobytu i ten język wypełniał większość jego dnia.

Poza tym, każdy język ma swoje słówka, których nie znajdziemy w słowniku. W końcu mowa jest żywa…cały czas ewoluuje. Ostatnio  w telewizji  natknęłam się na informację, że do polskiego oficjalnego słownika dochodzą kolokwialnie używane słowa, jak np. „sru” czyli szybko, albo „zajebisty”. Stary polonista za głowę by się złapał.

Drugi aspekt, to może lenistwo, znalazłam sobie odpowiedniki angielskie, które coraz częściej pojawiają się w żargonie (jargon) marketingowym, języku korpo, medialnym itd.  Np.: hejt (hate-hatred po angielsku), deadline (termin), bukować(book), meeting(spotkanie-bardziej oficjalnie), dizajn(design)

Tutaj wiec czuje się rozgrzeszona.

Ja w większości wypadków nie zdaje sobie sprawy z moich naleciałości, błędów, o ile ktoś ich mi nie wytknie. Wtedy ‘spadam na ziemie’. I dobrze. Stracona jak jabłko, a ze kiedyś jedno spadło na głowę Newton ‘a. To może i w moim wypadku cos z tego wyjdzie.

Angielski był długo moim dominującym językiem  w życiu, pacy, na studiach (czyli w procesie mówienia, czytania, pisania i słuchania), stad ‘zakorzenił’ się we mnie  mocno. I po angielsku pisze poprawnie, a nawet literacko :)

Dlatego pisanie(klikanie) po polsku jest u mnie  swego rodzaju odkupieniem. I nie wspominam o tym dlatego, by się rozgrzeszyć, tylko z prośbą o wybaczenie i zrozumienie dla polskiej ‘pisarki’ z odzysku.

Ja, ala scribbler :)

Jeden komentarz

  1. ~Mika
    Wysłany 19 kwietnia 2016 w 00:03 | #

    Ileż to lat Szanowna Pani przebywała zagranicą, aby braki w używaniu podstaw języka polskiego tak tłumaczyć ?

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany.

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×